Kaczynska.Com

czerwiec 29th, 2007

Åšwiat

Wpisane przez agatha in Blog, Wiersze

Ja teraz piszÄ™
Ty czytasz
KtoÅ› inny prasuje
Ktoś śpi,
Żona zdradza męża
Mąż zdradza żonę.
gej zdradza innego geja
w klubie DZIKI RAJ
Dzieli nas morze powietrza i
Powietrze świadomości
Półprzytomnej relacji

Zbierz nas wszystkich
Zbierz nas tak byśmy chcieli żyć.
Zbierz nas tam ku sobie
Zbierz nas w kościół,
Bo kościołem jesteśmy
a nie szambem, czy perfumeriÄ…
gejami, czy lesbijkami
kobietami, czy facetami
ale ludźmi…
do kurwy nędzy
ludźmi jesteśmy!

Mam już dość
czytając, słuchając
zmienianych definicji
prostych słów.
Nie mówiłem, bo powiedziałem,
nie przekręcać, ja przekręcę
mam monopol
na …
na prawdÄ™.

nauczmy się rozmawiać
i grzecznie przedstawiać
Jestem Agata
Agata Kaczyńska
a Pan?

czerwiec 1st, 2007

To co czujÄ™…

Wpisane przez agatha in Blog, Wiersze

[audio:http://www.kaczynska.com/uploaded/milosc-tylko-w-himalajach.mp3]

Miłość tylko w Himalajach

Pokochałam Yeti.
On tam ? ja tu.
Nie umiem go słuchać - On mówić nie umie.
Zna swe jaskinie, gdzie zimno okrutnie.

Człowiek śniegu.

Åšmieje siÄ™ do mnie,
że będzie ogrzewał mnie
przyjemnym chłodem.


Dziękuję mu za to.
Drżąco?

(Nieporęt, dn. 1 VI 2007)

twarz1.jpg

zdjcie473.jpg
jeżeli chcesz wiedzieć jak dzisiaj wyglÄ…dam …
maj 27th, 2007

ERRATA

Wpisane przez agatha in Wiersze

W niepokoju jej pokoju umierajÄ… kubeczki
Od papierowych okien szekspirowskiej postaci
Przez zapach chwil i kalendarz dotyku
Po frasobliwy monolog plecionych liter
Przetartych wskazówką katharsis.
Kubeczki twego smaku w niepokoju jej pokoju?

Jak myślisz, czy ona kochała?
Ściany na błękitno pomalowała
Taki inny kolor niż zieleń twoich oczu.
Taki przytomny, trzeźwo rozsądny.
I z tym kolorem horyzont patrzenia.
Tragikomedia? To rzecz obłąkanych.
Odeszli Hamleci za swym autorem
I jej odejść kazano.

Jak myślisz, czy ona kochała?
A jeśli Ci powiem, że uczucia nie było?
Że błazen w jej oknach, Judasz przy biurku,
W pokoju szaleńcy biegali w około.

Szaleńcy, sto koni i sto szaleńców!
PrzestajÄ™!!! ? bo zgubiÄ™ trop, stop i koniec.
Wylew to nie epigramat.
Nie groźny ? do mózgu, do serca.
Taki suchy i bezkrwisty?

W jej pokoju pod sufitem egzystujÄ… klony,
Na które patrzają jej okna zmęczone.
Judasz zasłania rękami chwile.
Błazen jej mówi: ?Gdzie Yeti twych gór?
Gdzie Hamlet? Gdzie oczy zielone??
Szaleńcy na koniach klonują kubeczki.
(kopia żałobą po ideale)
W jej pokoju pod sufitem egzystujÄ… trupeczki.

Rzeki żałoby do morza płyną i kolejne biec pragną.
Jej myśl z twoją w zmowie widzi cień zwątpienia.
Chciała oddać klucz do szczęścia swemi błękitami.
OFIAROWANIE
ROZSTANIE
URKRYTE KOCHANIE.
Wolność kolorów, szersze pokoje z innymi oknami.
A z resztÄ… ? i bez okien i pokoi
Całą wyspę jej niebytu! ? z doświadczeniami.
Chciała oddać klucz do szczęścia swemi błękitami.

Rosą, ściany złała wolność twojej wiary.
Głupiec Judasz oraz Stańczyk oszust stary.
Głupcy i szaleńcy z natury swego istnienia.
Jak myślisz, czy byłeś wśród ich imienia?
A może jesteś?

Jak myślisz, czy ona kochała?
A jeśli ci powiem, że uczucia nie było?
A jeśli ci powiem, że ja też w to nie wierzę?
- ?zieleń twych oczu wciąż pielęgnuję?? ? słyszałeś, co powiedziała?

To powiedziawszy na wpół przytomna
Ofiarą snu padła.

maj 27th, 2007

MOCARSTWA

Wpisane przez agatha in Wiersze

Rozbrajają się po zęby
Demony wojny
Poeci rezolucji
piszÄ… idee
i karmią głodnych bulimią.

Anioły wojny i malarze od ramek
Hipoartyści i makroojcowie
zielonych synów
po życie ślą.

Wstawaj człowieku z okopów słów.
Tam świecą poeci,
a szczerość jest tu,
gdzie karmią głodnych bulimią.

maj 27th, 2004

Nigdy coś do końca

Wpisane przez agatha in Wiersze

Twardo na ziemi stałam przed swym obrazem.
Mam klucz od Ciszy.
Ukradłam sumieniu ot tak po prostu.

Zbroiłam się przed i po lekcji sztuki ?W dotyku bez tknięcia?.
Czekałam pół swego istnienia?

Cisza.
Czekałam by było jej mniej
Coraz mniej
Czekałam by krótsza była od zdania
By słowem już tylko.
Ze słowa w przecinek
i znikła.
Targnęłam na obraz
Ręce się trzęsły niemiłosiernie
Przeszłam pół kroku i głową o płótno walnęłam.
A mocne to tknięcie.
A takie niepożądane,
A przyjemne zarazem przed przebudzeniem.

Ujrzałam Ciszę.
Skuloną i słabą
Nikt jej nie słuchał.
Zdeptana dźwiękami
Taka ja przed kilkoma dniami.

Tak pragnę przejść swój własny obraz.
Jak On to zrobił?
Miliony warstw jedno na drugim.
Miliony postaci - miliony milionów.
Tak choćby połowę mieć z tego Co Stworzył?
Choćby cienką warstwę unerwienia.

maj 27th, 2004

(?)

Wpisane przez agatha in Wiersze

To podnieś kamień.
To ciÄ…gnij sznur
To zmierz siÄ™ z wiatrem lub wodÄ….

Zaśpiewaj bezgłosem.
Usłysz bezdźwięki,
A wszystko zabiera i dusi.

CARPE DIEM ? krzyczÄ… co mogÄ….

A mogłabym już matką być
dla jakieÅ› malej Anusi?
A wciąż taka słaba jestem,
Jak to moje dziecko,
Bez swojej mamusi.

Nastêpna strona »