W niepokoju jej pokoju umierajÄ… kubeczki
Od papierowych okien szekspirowskiej postaci
Przez zapach chwil i kalendarz dotyku
Po frasobliwy monolog plecionych liter
Przetartych wskazówką katharsis.
Kubeczki twego smaku w niepokoju jej pokoju?
Jak myślisz, czy ona kochała?
Ściany na błękitno pomalowała
Taki inny kolor niż zieleń twoich oczu.
Taki przytomny, trzeźwo rozsądny.
I z tym kolorem horyzont patrzenia.
Tragikomedia? To rzecz obłąkanych.
Odeszli Hamleci za swym autorem
I jej odejść kazano.
Jak myślisz, czy ona kochała?
A jeśli Ci powiem, że uczucia nie było?
Że błazen w jej oknach, Judasz przy biurku,
W pokoju szaleńcy biegali w około.
Szaleńcy, sto koni i sto szaleńców!
PrzestajÄ™!!! ? bo zgubiÄ™ trop, stop i koniec.
Wylew to nie epigramat.
Nie groźny ? do mózgu, do serca.
Taki suchy i bezkrwisty?
W jej pokoju pod sufitem egzystujÄ… klony,
Na które patrzają jej okna zmęczone.
Judasz zasłania rękami chwile.
Błazen jej mówi: ?Gdzie Yeti twych gór?
Gdzie Hamlet? Gdzie oczy zielone??
Szaleńcy na koniach klonują kubeczki.
(kopia żałobą po ideale)
W jej pokoju pod sufitem egzystujÄ… trupeczki.
Rzeki żałoby do morza płyną i kolejne biec pragną.
Jej myśl z twoją w zmowie widzi cień zwątpienia.
Chciała oddać klucz do szczęścia swemi błękitami.
OFIAROWANIE
ROZSTANIE
URKRYTE KOCHANIE.
Wolność kolorów, szersze pokoje z innymi oknami.
A z resztÄ… ? i bez okien i pokoi
Całą wyspę jej niebytu! ? z doświadczeniami.
Chciała oddać klucz do szczęścia swemi błękitami.
Rosą, ściany złała wolność twojej wiary.
Głupiec Judasz oraz Stańczyk oszust stary.
Głupcy i szaleńcy z natury swego istnienia.
Jak myślisz, czy byłeś wśród ich imienia?
A może jesteś?
Jak myślisz, czy ona kochała?
A jeśli ci powiem, że uczucia nie było?
A jeśli ci powiem, że ja też w to nie wierzę?
- ?zieleń twych oczu wciąż pielęgnuję?? ? słyszałeś, co powiedziała?
To powiedziawszy na wpół przytomna
Ofiarą snu padła.