Kaczynska.Com

maj 27th, 2004

Nigdy coś do końca

Wpisane przez agatha in Wiersze

Twardo na ziemi stałam przed swym obrazem.
Mam klucz od Ciszy.
Ukradłam sumieniu ot tak po prostu.

Zbroiłam się przed i po lekcji sztuki ?W dotyku bez tknięcia?.
Czekałam pół swego istnienia?

Cisza.
Czekałam by było jej mniej
Coraz mniej
Czekałam by krótsza była od zdania
By słowem już tylko.
Ze słowa w przecinek
i znikła.
Targnęłam na obraz
Ręce się trzęsły niemiłosiernie
Przeszłam pół kroku i głową o płótno walnęłam.
A mocne to tknięcie.
A takie niepożądane,
A przyjemne zarazem przed przebudzeniem.

Ujrzałam Ciszę.
Skuloną i słabą
Nikt jej nie słuchał.
Zdeptana dźwiękami
Taka ja przed kilkoma dniami.

Tak pragnę przejść swój własny obraz.
Jak On to zrobił?
Miliony warstw jedno na drugim.
Miliony postaci - miliony milionów.
Tak choćby połowę mieć z tego Co Stworzył?
Choćby cienką warstwę unerwienia.

maj 27th, 2004

(?)

Wpisane przez agatha in Wiersze

To podnieś kamień.
To ciągnij sznur
To zmierz się z wiatrem lub wodą.

Zaśpiewaj bezgłosem.
Usłysz bezdźwięki,
A wszystko zabiera i dusi.

CARPE DIEM ? krzyczą co mogą.

A mogłabym już matką być
dla jakieś malej Anusi?
A wciąż taka słaba jestem,
Jak to moje dziecko,
Bez swojej mamusi.