Zrobiłam sobie kanapkę z salami, położyłam na nią dwa plasterki soczystego pomidora i słuchałam radia coś FM, w którym redaktor robił obszerny wykład na temat ?Eurowizja tu i tam?, albo wczoraj i dziś ? nie pamiętam. Jadłam tę kanapkę i słuchałam tych wypocin zamyślając się o co w tym wszystkich chodzi. Nie powiem, że lektura była nudna, bo skłoniła mnie do obszernej refleksji, z którą chętnie się z Wami podzielę.
Nie dobrze się dzieje kiedy w głowie zaczynam rozmyślać o problemach tego świata. Bo ten świat już dawno powinien dostać mandat za jazdę po pijanemu. G8 uważa, że nie jest pijana, tylko reszta globu jest trzy kieliszki do tyłu i odbija piłeczke. Jednak żaden alkoholik nie przyzna się, że jest w nałogu. Eh, taka moja natura, że dygresja po dygresji i odskoczyłam od tematu.
Rozmyślałam sobie o problemach tego świata i zauważyłam, że to wszystko o kant D4 można potłuc. I tu wchodzi temat Eurowizji.
Kiedyś był to naprawdę fajny prestiżowy konkurs. Każdy kraj miał swoje jury, składające się z fachowców. Były zasady, że śpiewamy w języku ojczystym, że tradycja, że nurty itd… Teraz? Co to jest? Rosjanka i Brytyjczyk reprezentują Polskę. Będą śpiewać w naszym czystym ojczystym języku angielskim i będą reprezentować akcenty ludowe: bary itd.. w swoim teledysku. Super. Bardzo mi się podoba, od razu poczułam, że jestem reprezentowana przez prawdziwie polską grupę. Okazuje się, że ta sama grupa nie przeszła eliminacji do reprezentowania Grecji… No cóż zobaczymy, kto co sobie kupi to będzie miał…
Wiecie co? To jest przykre. Od kiedy fachowców dających głosy na poszczególne zespoły zamieniono sms?ami - Eurowizja zamieniła się konkurs pozerów. Wyskakujący Sasha z fortepianu, albo lalka barbie latająca z prysznicem po scenie. Fiński zespół mimo fajnej muzyki również musiał zademonstrować odskok od normy.
Najbardziej boli mnie ten obrzydliwy fałsz. Bo co to znaczy: ?W tym roku konkurs eurowizji wygrała …? ? kto? Trudno byłoby w tym roku powiedzieć, że Polska. Trofeum raczej dla Rosji i Wielkiej Brytanii się wówczas należy.
Jednak Eurowizja to tylko szczyt góry lodowej. Weźmy te wszystkie piłkarskie rozgrywki do kupy. (ale mi się dostanie zaraz od kibiców). Kupowanie zawodników… CO TO JEST!!! Dla mnie jako egzystującej obywatelki tego globu to jakaś kolejna paranoja. Bill Gates się wkurzy i kupi sobie 1 hiszpana za 1.5 mld USD, 2 portugalczyków, do tego kilku brazylijczyków i brytyjczyków i kto podskoczy USA? To właśnie przez takie sytuacje czytam potem o rodowym Polaku Olisa Debe, czy jak mu tam.
To wszystko zmierza do mamony… Kupić to, sprzedać tamto. Konkursy to giełda, gdzie akcje rosną i maleją. Tu już nie chodzi o rywalizację, tu nie chodzi o pokazanie pewnej sztuki. Tu chodzi już tylko o biznes, o te małe śmieszne coś, co ludziom wodę z mózgu robi.
Tak naprawdę to mam ochotę pocałować te wszystkie konkursy w D4.
Ale puenta, niech mnie…