Dawno mnie tu nie było…
To chyba właśnie przez to czasami mam wrażenie, że żyję w takim mało rozmiarowym kraju. XXL to zapewne nie jest. Ostatnio w sklepach widzę rozmiar “uni”. W sumie można by tłumaczyć: Uwaga, Nadchodzą Idioci.
Wydaje mi się, że popadam w marazm. Brakuje mi energii do tego by się napędzać. Brakuje mi motywacji. Mój mężczyzna jak na egocentryka przystało nie potrafi patrzeć na mnie z altruistycznego punktu widzenia, a zatem trudno mu w jakikolwiek sposób mnie motywować, wyjść z inicjatywą, czy też po prostu zainspirować. Ponadto absorbuje sporą dawkę mojej energii, co powoduje że na całą resztę nie mam już ochoty.
Wiem!!! Znalazłam wdzięczny temat do opowiedzenia. Byłam wczoraj na weselu swojej przesympatycznej kumpeli. Jeszcze na tak fantastycznym weselu nie byłam. Piękna sala (full klima?) i naprawdę cudowna orkiestra. 4 młodych i bardzo wesołych muzyków grało nam przez całą noc rewelacyjnie dobrany materiał. Zaczęli od skrzypka na dachu granego na skrzypcach, kontrabasie, potem oszukali wszystkich, że dzisiaj to będą tylko klasyczne kawałki i kazali tańczyć poloneza. Ale ubaw? A potem jak dali czadu, to niczego nie zabrakło.
Moi rodzice, którzy również zostali zaproszeni na tę ?mega-imprezę? bawili się fantastycznie. Ja natomiast, mimo tak fantastycznego wesela czułam się lekko zdegustowana, że muszę bawić się sama, gdyż mojego mężczyzny nie było przy mnie. Z resztą, nawet gdyby był, to i tak nie tańczyłby. Szkoda gadać. Pragnę go namówić na kurs tańca, ale on stroni od tego jak diabeł od święconej wody.
E? szkoda!
Brak mi słów?
