Firmowy support
Naprawdę nigdy nie widziałam tak profesjonalnego wsparcia technicznego w firmie. Zgłosiłam do swoich kolegów z działu, który dumnie przyjmuje zgłoszenia na: support@…pl fakt, że tuż obok mnie wisi (dosłownie) kontakt na dwóch kabelkach i pewnie niebawem będę świadkiem prądu bezprzewodowego. Nie pamiętam kiedy wysłałam to zgłoszenie, ale było to bardzo dawno temu. Nie wiedziałam dlaczego tak długo moi koledzy zabierają się do rozwiązania tego problemu, ale kiedy problem został rozwiązany - zakleiłam się z wrażenia. DOSŁOWNIE. Nie widząc jeszcze mojego kontaktu otrzymałam informacje od support@…pl następującej treści:
Witam,
Gniazdko, które wisiało nie ze swojej winy, zostało spowrotem do sciany w “czepione”, wystarczylo to wlożyć na swoje miejsce, kazdy facet to powinien zrobic nie tylko admin, ale mysle ze kazdy (z fecetów) mogł najpierw wyjac z gniazdka to co jest do gniazdka podpiete i sprobowac w sadzić je spowrotem w sciane, tam gdzie jego miejsce. Aktualnie jest na swoim miejscu aczkolwiek nie tak jak powinno byc tzn . jest luzno w sadzony i na wszelki wypadek zakleilem tasma klejaca wokoł gniazdka tak aby nie wychodzilo to gniazdko na zewnatrz.
Uwaga!!
jesli ktos bedzie chcial probowac wlozyc jakis kabel zasialacjacy do tego gniazdka albo go wyjac nalezy trzymac gniazko przy tych czynnosciach.
I wszystko jasne. Teraz już zrozumiałam dlaczego naprawa mojego gniazdka trwała tak długo. Trzeba było przecież obmyśleć cały plan. Załatwić plaster odpowiedniego koloru, obmyśleć skomplikowany algorytm klejenia, czy to zgodny, czy nie z ruchem wskazówek zegara. Ponadto napewno należało przeczytać instrukcję obsługi windy, gdyż kontakt znajduje się 7 pięter ponad “support’em”. To nie było łatwe. Moja odpowiedź na tego maila była następująca:
Witam,
PLASTRAMI? Czy ty o…iałeś?
Sama się tym jutro zajmę. Pożyczycie mi tylko śrubokręt, jak Boga Kocham jeszcze takiego odstawiania prowizorki to nigdy nie słyszałam!!!!!! Litości. Przecież to wystarczy po prostu przykręcić śrubokrętem. Po prostu zostałam zastrzelona tym e-mailem. Plaster i kontakt. Nie miałeś gumy do żucia? Z dwojga złego pod kątem estetycznym ten drugi chyba jest lepszym pomysłem.
Ps. Jeżeli ktoś odpisuje już jako support, to miło byłoby z jego strony, gdyby podpisał mail imieniem i nazwiskiem, bo nie wiem z kim koresponduję (prócz CC ? of course).
Z wyrazami szacunku
Jak widać w powyższej odpowiedzi wykazałam się ogromnym zrozumieniem dla zaistniałej sytuacji. Przede wszystkim zabłysnęłam stoickim spokojem. Spróbujcie sobie mnie wyobrazić następnego dnia, kiedy poszłam do pracy i zobaczyłam efekt pracy supportu:
Czyż nie piękny ten kontakt? Nieee? No wiecie co? Może jeszcze nie klinkęłeś/ęłaś sobie na obrazku - looknij na powiększenie - NAPEWNO CI SIĘ SPODOBA!!!
Ja tam jestem pod wrażeniem. Mój kolega uznał to za tak niesamowitą fachową robotę, iż był skłonny uznać, że musiał to zrobić nie kto inny jak po prostu McGyver. Inny kolega natomiast stwierdził, że tego się nie powinno przyklejać, tylko trzeba to przykręcić. Konsternacja? Chyba tak, bo przecież plasterek wygląda zdecydowanie przyjemniej, niż to co zostalo po jego zdjęciu i przykręceniu:
A fuu… Teraz to dopiero nieładnie wygląda. McGyver zrobił to lepiej, ale kolega chyba troszkę profesjonalniej. Gdyby jednak McGyver wcześniej wpadł na pomysł gumy do żucia, to chyba nie wyglądałoby to później jak ospa ścienna, albo co najmniej trądzik wapienny. Jednak nie ma się czemu dziwić, przecież McGyver miał nie spełna 10 sekund na wymyślenie czegoś - przynajmniej w filmie tak było.
Tak się zastanawiam czy nasz support@…pl to bardziej SUPPORT czy raczej PLASTERSI? hmm… zobaczymy przy kolejnym zgłoszeniu, oby to nie był monitor, bo z mojego 21 calowego pewnie zostałby tylko 15 calowy obszar, w końcu plaster musiałby się gdzieś tam pomieścić. Już to sobie wyobrażam.
